O P T I O N S


Księga gości

Dodaj do ulubionych

O mnie


2005
kwiecień (1)
sierpien (1)
wrzesień (2)
październik (1)
listopad (1)

2006
styczeń (2)
luty (1)
marzec (1)
kwiecień (1)
maj (3)
czerwiec (2)
lipiec (1)
sierpien (1)
wrzesień (1)
listopad (2)

2007
styczeń (1)
marzec (1)
maj (1)
czerwiec (2)
sierpien (1)
wrzesień (4)
październik (5)
listopad (2)

2008
styczeń (1)
marzec (1)
czerwiec (2)
sierpien (1)
październik (2)
listopad (1)

2009
marzec (2)






S T O R Y O F M E

100 pytań do... >> wtorek, 31 marca 2009 22:58:06
Twoj blekit oczu zabija resztke zycia,ktora we mnie pozostala.

W zycie wkrada sie liryczna anarchia. Choc nienawidze tej czesci moj niedoszly kochanku to jestem lepsza przy Tobie. Kiedy jestem z nim mysle o Tobie, stracilam rozum...daj mi powod ale nie dawaj mi wyboru...zebym popelnila ten sam blad. Nie moge odwrócić wzroku od Ciebie...widzę Twoją aureolę. Porozmawiajmy....jestem przerazona. Kim jestem zebys mnie potrzebowal? Kim jestem zebys mnie kochal? Tak trudno nie wirzyć w nic...Dajesz mi wiatr zebym mogła sie wzniesc, i choć Twoja miłośc to bzdura...schizofreniczny wymysl chorego czlowieka, a ja jestem miastem wśrod 100 tysiecy jednakowych...to tesknie.

Za tym czego nigdy nie bedzie. Rozum proboje przechytrzyc serce. Chcialabym...zeby mu sie udalo.

***
Co jest istotą miłości?
Czy miłość nieszczesliwa, dzieki poglebieniu naszego cierpienia sprawia,ze stajemy sie lepszymi, a nasze serca sa bardziej szlachetne? Szlachetne? Poniewaz posiadają blizny, które nie dają o sobie zapomnieć. Czy serce może pęc? Z bolu wytworzonego przez nasz umysł? Czy emocje moga nas zabic? Czy mozna usmiercić optymizm i wiare, tak, aby nie zmartwychwstaly? Dlaczego kochamy tych, ktorzy na to nie zasługują, a naszą miłość traktują jak zabawe? Dlaczego Ci ktorzy nas kochają jednak nie dają sie kochac?
Czy to wszystko jest wina tego,ze jestesmy tylko ludzmi? Jestesmu stworzeniami, ssakami naczelnymi, popelniajacymi bledy? Przeciez dązymy do ulepszenia siebie...
Kiedy staniemy sie lepszymi?
komentarze [0]

>> sobota, 28 marca 2009 22:33:56
Po raz enty zycie zostalo wywrocone do gory nogami. Po raz setny zrobiles mi to samo. Po raz 10 nie posluchales moich prosb choc widziales jak bardzo rozdarta jestem miedzy...
Po raz pierwszy zobaczylam strach w Twoich oczach.

To kolejny raz kiedy zauwazam,ze w naszym zyciu istnieje czysta matematyka. Przeliczam zdarzenia,usmiechy,pocalunki i lzy,ktore przez Ciebei wylalam. Zastanawiam sie za ile dni, tygodni, miesiecy uwolnie sie od przesladujacych mnie snow i wspomnien. Zastanawiam sie ile razy zaspiewamy chora piosenke i ile jeszcze klamstw wypowiemy patrzac sobie gleboko w oczy z falszywym usmiechem. Ile razy bede sie dwoic i troic zeby nie umrzec z rozpaczy?

Zasmakowalam czegos co zapoczatkowalo proces umierania.
komentarze [0]

>> niedziela, 23 listopada 2008 20:53:30
Cieple jesienne popoludnie. Złapał ją za rękę. Szli ścieżką wgłąb lasu. Deszcz rdzawych, zóltych i czerwonych lisci wywoływał w nich dziecieca radośc. Przytulił ją...pokazał jak pieknie zachodzi słonce. Wiatr bawił się kosmykami jej wlosow...Chłod wieczoru zaczął wkradać się pod kurtki. Uciekli. Usiedli...Rozgrzał jej rece...jej usta...szyby zaparowały...cicha muzyka mieszała się z ich oddechami...a ksiezyc leniwie oswiecal 2 pary niebieskich oczu. Potem pojawila sie ona... i ona i ona...a moze i byla jeszcze tamta. Pojawil sie ten, i tamten. Pojawili sie oni...one....


Z serca wylewa sie bol...
W głowie kosmacą się myśli...
Przed oczami przewijają się slajdy...
Rozum kłoci się z sercem...
Rozsadek bije się z uczuciami...
Jest nas 2...
Jest Marta i Marta...
Ktora to ja?




komentarze [2]

>> wtorek, 21 października 2008 22:21:07
Nienawidze twojego usmiechu
Nienawidze twojego dotyku
Nienawidze kiedy razem spiewamy
Nienawidze kiedy jemy czekolade
Nienawidze lodow z karmelem
Nienawidze spacerow po lesie
Nienawidze zachodow nad jeziorem
Nienawidze tego co mi zrobiles.
Wcale nie nienawdze...choc bardzo bym chciala.



Chcialabym znac jutro.
komentarze [2]

>> czwartek, 2 października 2008 10:17:34
Zsunęła się na stare,trzeszczące krzesło kurczowo trzymając paczkę papierosów. Drżącą ręką wyjęła jednego. Zaciągnęła się trującym dymem, słysząc kojący dżwięk spalającej się gilzy wypchanej po brzegi tytoniem. Zmrużyła oczy. Poprosiła Boga, by wraz z dymem unoszącym się nad jej głowa , rozmywanym przez powietrze... zabrał jej chore myśli...


Papierosy stały się moim swiatem.
Zyje miedzy scianami z dymu.
Nie widzę nic.
Dobrze mi z tym.
Zamykam się
To zle?
Nie jestem pewna jutra.
Chaos.
komentarze [2]

>> sobota, 30 sierpnia 2008 23:33:21
Nastaje mrok.
Ciemna noc otuliła swoim prochowcem cały świat. Zamarzyła, by przykryć jego niedoskonałości...aby wydał się prosty, piękny, idealny....Tymczasem pogrążyła go. Tak jak Ciebie i mnie...
Wplotła cienie w ludzką wyobraźnię, zacmiła umysł i sprowokowała sumienie by kłuło w piersiach. Niechcący wyrządziła krzywdkę Tobie i mnie...
Niewinna noc.
Przeklęta noc!
Tak brutalnie piękna noc...
komentarze [0]

>> wtorek, 3 czerwca 2008 15:42:19
Stos niczego obok mnie.
Miliony mysli
Dziesiątki tysięcy nieuporzadkowanych spraw wokol mnie
Tysiące uczuć
Setki osób
Kilku przyjaciół
I ja...
I co wychodzi z tej arytmetyki?
Co jest niewiadomą w tym równaniu?
Ja?
Ty?
On?

komentarze [1]

>> niedziela, 1 czerwca 2008 22:14:28
W zwiewnej kolorowej sukience usiadła pod drzewem. Spogladala leniwie na wodę , z która igrało gorące, wiosenne słońce. Podparła głowę na dłoniach i daął się porwać wspomnieniom...tylko to utrzymywalo ja przy zyciu, tylko to jej pozostało. Nienawidziła przyszłości.... Nie chciaął jej. Dziś nie chciała nic, procz zapomnienia.


Zgubiłam wiele rzeczy.
Zgubiłam wiare we wlasne sily
Zgubiłam sens zycia
Zgubilam nadzieje
Zgubilam sie.


A nie mowilam? NIe potrafie.




komentarze [2]

>> czwartek, 13 marca 2008 21:33:01
Porwał ją wiatr...tak jak jej mysli. Owinał ją chłodem wspomnien i lodowatą tęsknotą. Wyszla...Usiadła miedzy szarościa świata a mroźną słodyczą szczesliwych chwil. "Jest już za późno- nie jest za późno-jest już za późno..." gdzies między rozrzuconymi klatkami wspomnien dało słyszeć się przekonujący cała publike głos...za późno. Mgliste szare oczy którym brakowało życia nie potrafiły ukryć się przed światem. Winna czerwień ust - blędnąca z każdą chwilą od chłodu jakim biło jej serce. Wiatr nigdy jej nie oddał - człowiek nigdy się po nią nie upomniał. Znikneła. "Jest juz za pozno...nie jest za pozno"





Kocham Cię ;*:*


Filipie- przyjacielu! :*
komentarze [1]

>> czwartek, 24 stycznia 2008 22:59:50
Co moze uratować człowieka przed upadkiem?
Co moze doprowadzic czlowieka do upadku?
Stracona wiara we włąsne mozliwosci...?
w samego siebie...



Przemawia przeze mnie tesknota...za jedynym miejscem na ziemii,ktorego tak bardzo brakuje mi w szarej codziennosci swiata. Brakuje mi poczucia bezpieczenstwa w pustym domu z ludźmi. Brakuje mi tego co było tak dawno...Chcialabym...oderwac sie od ziemii...zrobic cos na nigdy nie zdobylabym sie...Jestem zmeczona. Połozmy się spać.


Kocham Cię. ;*


komentarze [1]

>> piątek, 30 listopada 2007 22:05:13
Zawachała się. Zwątpiła w całą istotę miłości, w jej prawdziwość. Zapłakała. Nad samą sobą. Jak smiała? Szukała ratunku... bezgłośnie wołała o pomoc. Znalazły się ciche Anioly, ratując od zguby całkowitej.
Zrozumiala. Wszystko wrocilo do normy.




Zachowujesz się jak egoistka...
Chcesz mnie zostawić...
Uszy do góry...
Zdrada!
It's too late apologise.
...


I tak zlozylo sie w calosc pewnego sobotniego popoludnia.




Kocham Cię :*

I dziekuje Filipowi ! :):*
komentarze [2]

>> wtorek, 20 listopada 2007 16:54:49
Ptaki wzbiły się w powietrze...
Na mroźnym błękicie nieba ukazało się stado kruków budzących dosc niespokojne uczucia.
Wzlatywały...opadaly...
Niezdecydowane...
Monotonne...
Az zapadł zmrok...
i skrzydlate cienie zniknęły.
Zostawiając człowieka w swoim bólu...
ze swoim marnym losem...

Zguba.


Człowiek gubi się.
Szukając prawdy między cieniami.
Cierniami raniąc ciało.
Bredzi...
Nie ufa.
Płacze...
Staje z boku.
Poddaje się.
Przestaje szukać...
W milczeniu...
Przygląda się ludziom...
Tracą wiarę w siebie.



chyba nie tak to chcialam oddac. nie wiem.


A ja własnie stoje z boku....




Kocham Cię ;*
komentarze [1]

>> sobota, 20 października 2007 23:21:22
Ludzie.
Marne pachołki w rękach Boga...losu.
Rodzą się...
krzywdzą
Kochają
Płacza
Śmieja sie
Odchodza...
Umieraja...
I żołnierz zabijał żołnierza...
a zony płakały...
umierały razem z nimi.
pograzone w rozpaczy...
smutnk...
szarosci dnia...
Umierało w nich słonce
i usmiech.

Jak we mnie umarł. Umarł. Odszedł. Skończył się jak wszystko. A moze tylko sie schował?


Idąc po ulicy...
miedzy kolorowymi liscmi...
Wymijajac krople deszczu...
Intuicyjnie...
Idzie
Prosto przed siebie
Nie rozglada sie
Nie mowi nic
Bo i po co?
Teraz wystarczy milczec...
Juz milczec...



Kocham Cię ;*


Dla Filipa stworzone. Z serducha. Bo moge go nazwac Przyjacielem. :)
komentarze [2]

>> czwartek, 18 października 2007 14:09:13
Mam swoje kolorowe kredki
I tych, ktorzy ze mna koloruja.
To mile.
I Mijam kaluze...
Patrze na samoloty...
Zberam liscie
Krzycze
I rzadko sie usmiecham.
Stronie od ludzi.
Mimo to...
chcialabym
znowu...
Wykrzyczec wszystkim
prosto w twarz...
ze marnuja swoje zycie...
ze sa glupcami
ze krzywdza innych...
Lecz po chwili...
To juz nie ma sensu...
I tak...
Nikt...
Nie zrozumie dziecka stojacego na srodku ulicy probojacego...
No wlasnie...



"Damy rade ale..trzymajmy sie razem ale kochanie damy rade ale... trzymajmy sie razem ale.. nigdy nie karz mi wyierac... bo jeszcze wybiore zle"


Kocham Cię ;*;*

a z moim stanem psychicznym...nienajlepiej.



komentarze [1]

>> wtorek, 16 października 2007 23:36:41
Co zrobic kiedy swiat szarzeje?
Braknie mu kolorow..
Kiedy tesknota łapie Cię...
i nie zamierza wypuscic...
Kiedy łzy po cichu spływają po policzkach...
a w rekach trzesie sie zapalniczka...
co zrobic kiedy czujesz,ze uchodzi z Ciebie zycie...
Kiedy stajesz sie martwy...
kiedy umiera w Tobie szczery smiech...
usmiech...
co zrobic?



Kocham Cię ;*:*:*:*
komentarze [1]






Lay & HTML wykonała Kejsza, obraz z tapeciarni.